Kurtki na wiosnę cz.3 - ramoneska


Planując dzisiejszy post postawiłam sobie niezwykle trudne zadanie - znaleźć nową, idealną ramoneskę. Z prawdziwej skóry, złotym suwakiem, dopasowaną, ale niezbyt obcisłą - słowem typową kurtkę skórzaną, którą w ofercie ma większość sieciówek czy sklepów internetowych. Misja wydawała się prosta, ale mimo szczerych chęci, kompletnie się nie powiodła. Przeglądając dziesiątki różnych modeli, doszłam jednak do wniosku, że moja wysłużona, sześcioletnia ramoneska stała się dla mnie niezastąpiona. Kupiłam ją niedługo po tym jak na blogu zaczęły pojawiać się pierwsze posty i od tego czasu mogliście zobaczyć ją tu nie raz. Oczywiście nie ustaję w swoich poszukiwaniach, ale nie chcąc przegapić pierwszych podrygów wiosny pokazuję Wam dzisiaj moje ulubione wiosenne okrycie. Ba, mój ulubiony element garderoby - ramoneskę, która nie ma sobie równych!

Kurtki na wiosnę cz. 2 - bomber


W kilku blogowych postach opowiadałam Wam już o elementach garderoby, których nazwy wywołują uśmiech na mojej twarzy. Dzisiaj wracam do Was z kolejną notką z serii ,,kurtki na wiosnę”  i wyjątkowo niezdarnie brzmiącym ,,bomberem”, który ze względu na swój niezobowiązujący charakter i dość zabawną nazwę trafił niedawno do grona moich ulubionych, codziennych ubrań.

Kosmetyki, które warto mieć



Zazwyczaj decyzje związane z zakupami podejmuję dość rozważnie. Nie miewam obsesji na punkcie konkretnego elementu garderoby czy kosmetycznego specyfiku. Nie jestem też, z marketingowego punktu widzenia, najwygodniejszym typem konsumenta, którego łatwo zachęcić chwytliwym sloganem czy bajeczną reklamą. Jednym słowem - wyjątkowa ze mnie maruda. Zanim zdecyduję się na zakup konkretnego produktu, przeprowadzam gruntowny research. Fora internetowe, Youtube, blogi, opinie, recenzje. Brakuje tu jeszcze listy „za i przeciw” - wtedy moglibyście uznać mnie za szaloną. Problem pojawia się, gdy mam do czynienia z rzeczą, która uchodzi za prawdziwy hit, zbierający niemal same pochwały. Wewnętrzny Sherlock Holmes każe mi wówczas sprawdzić, co w trawie piszczy i czy aby na pewno nikt tu nie blefuje.