Różowa kurtka

DSC_3020

Jeśli musiałabym wskazać kolory, z których zbudowałabym całą swoją garderobę, wybrałabym biel, czerń, niebieski, granat i... róż. Pierwsza czwórka stawia mnie raczej w roli minimalistki - stonowane kolory, proste kroje, brak krzykliwych napisów, ryzykownego łączenia faktur. Gdybym dorzuciła to tego jeszcze niechęć do biżuterii, prostą fryzurę i delikatny make-up, uznalibyście mnie pewnie za prawdziwą nudziarę. I wtedy do akcji wkracza róż. Odczarowuje nawet największego szaraka, jest niedosłowny, żywy i co najważniejsze - daje się zapamiętać.

Moje ulubione kosmetyki do włosów


Jeśli śledzicie mojego bloga od dłuższego czasu, wiecie, że nie należę do osób, które przez lata są wierne tej samej fryzurze. Kiedy udaje mi się zapuścić włosy do wymarzonej długości, obcinam je na krótko, później zapuszczam i stwierdzam, że tak naprawdę lubię półdługie i przez długi czas podcinam je do wysokości uszu. Później znowu tęsknię za najwygodniejszą opcją – koczkiem, którego de facto noszę tylko, gdy jestem w domu. I tak w kółko. 

Pomimo wielu zmian koloru, na które decydowałam się na przestrzeni kilku lat (a farbuję włosy od trzeciej klasy gimnazjum, więc to całkiem długi okres), mam dość gęste, zdrowe włosy. Może nie są idealne, ale wyłączając mój wrodzony tryb marudy, nie mogę narzekać.

W dzisiejszym poście opowiem Wam jakich kosmetyków używam do codziennej pielęgnacji włosów i jak je układam. Zaznaczę jeszcze na wstępie, że post nie jest sponsorowany, więc możecie spokojnie zrobić sobie herbatkę i zabrać się za lekturę :)