Klapki z kokardami

DSC_2166

Jeśli parę lat temu ktoś pokazałby mi zdjęcia z dzisiejszej notki, pokręciłabym głową z niedowierzaniem. Spódniczka mini, serio? Tak się jednak składa, że nawet jako najwierniejsza fanka mamuśkowych jeansów i luźnych koszulek, mam od czasu do czasu ochotę wcisnąć się w coś bardziej kobiecego. Zaczynam od małych kroczków, na domiar złego w zupełnie nieseksownych klapkach, ale dobre i to, prawda? :)

Mamuśkowe jeansy

DSC_5774

Dzisiejszy post dołącza do grona zwyklakowych i muszę Wam powiedzieć, że nie jest mi ani trochę wstyd. Oczywiście, jako szafiarka z kilkuletnim stażem powinnam od czasu do czasu bardziej Was zaskakiwać, ale występowanie na blogu w wersji możliwe jak najbardziej zbliżonej do tej codziennej zaczęło sprawiać mi coraz większą przyjemność. Mamuśkowe jeansy, luźny (i do tego całkiem modny) T-shirt i reszta dość neutralnych dodatków, sprawiają, że właśnie w takiej wersji lubię siebie najbardziej :) 

Różowa kurtka

DSC_3020

Jeśli musiałabym wskazać kolory, z których zbudowałabym całą swoją garderobę, wybrałabym biel, czerń, niebieski, granat i... róż. Pierwsza czwórka stawia mnie raczej w roli minimalistki - stonowane kolory, proste kroje, brak krzykliwych napisów, ryzykownego łączenia faktur. Gdybym dorzuciła to tego jeszcze niechęć do biżuterii, prostą fryzurę i delikatny make-up, uznalibyście mnie pewnie za prawdziwą nudziarę. I wtedy do akcji wkracza róż. Odczarowuje nawet największego szaraka, jest niedosłowny, żywy i co najważniejsze - daje się zapamiętać.