These are hard times for dreamers.

Znów chyba trochę namieszałam i zbliżam się milowymi krokami do Doliny Potępionych :jes jes jes: Jeśli jednak pominiemy ten fakt, mogę napisać,że feriaszki upływają całkiem spoczko, chociaż kilka planów niestety nie wypaliło.
Oczywiście zgodnie z tradycją nie odrobilam żadnych lekcji oprócz francuskiego (jeśli ten gniot w ogóle nadaje się do oddania) i spędzę resztę swojego życia na uczeniu się biologii i fizyki (chociaż jak każdy się domyśla nie uda mi się tego uczynić w ciągu kolejnych 200 lat).

Party w stylu Johnego Travolty-Abby-Mezo-Feela&LadyGagi (co za obciach!) sprawiło,że obawiam się ludzi który mogą w każdej chwili zacząć śpiewać 'Mama mia here i go again' albo 'You are the Dancing Queen young and sweet only seventeeeeen'*przerażenie*.

Generalnie jest spoczko, chociaż nie mam foci i muszę wstawić takie badziewia: (


No comments