Jak kupować w lumpeksach?

1
focia

JAK KUPOWAĆ W LUMPEKSIE?


1. Określenie konkretnego celu wyprawy do second-handu już na samym wstępie może skazać nas na fiasko. Tak jak w przypadku zwiedzania nieznanego miejsca - odhaczanie kolejnych zabytków z przewodnikiem w ręku nigdy nie równa się błądzeniu bez celu, w czasie którego odnajdujemy rzeczy, które na długo zapadną nam w pamięci. Załóżmy, że w całym sklepie znajdują się dwie-trzy rzeczy, które przypadną nam do gustu. Jak jest szansa, że akurat będą to jasne, przecierane boyfriendy? Niewielka. To wbrew wszelkim zasadom, które słyszymy kiedy mowa o zdrowym rozsądku na zakupach, ale w second-handach jest zupełnie na odwrót - często warto kupić coś na zapas, lub coś czego aktualnie nie szukamy, ale wiemy, że nasza szafa może tego potrzebować. Oczywiście unikajmy skrajności, ale jeśli znajdziemy genialne szorty, weźmy je. Choćby i w styczniu.

2. Oglądanie każdej rzeczy z osobna to maraton nie na Twoje siły? Moim sposobem na tę bolączkę jest spokojne przechadzanie się między wieszakami i wyłapywanie materiałów czy wzorów, które przykuły mój wzrok. To dobry sposób na większe sklepy, których nie sposób zlustrować w każdym calu lub przynajmniej tworzy dobry wstęp przed zagłębieniem się między wieszakami.

3. Ubrania z lumpeksów często bywają wadliwe - dziurawe, poplamione czy bardzo zniszczone. Zanim podejmiesz decyzję o zakupie, dokładnie obejrzyj swoje znalezisko. Nie wszystkie wady dyskwalifikują dane ubranie - można je samodzielnie naprawić w domu lub skorzystać z krawcowej. Często jednak okazuje się to niemożliwe lub niewarte zachodu. 

4. Zdarza się, że rzeczy, które znajdujemy w lumpeksie wykonane są z materiałów dobrej jakości, które zaskarbiają sobie naszą sympatię od pierwszego wejrzenia, jednak rozmiar okazuje się zbyt duży lub nogawki zbyt długie. Jeśli byłyby to jeansy w galerii handlowej to oczywiście wychodzimy ze sklepu, wchodzimy do następnego po sąsiedzku i bierzemy kolejne, ale w lumpeksie wszystko działa inaczej. Jeśli znaleziona rzecz ma potencjał i wykonana jest z dobrego materiału (materiały to chyba największy plus lumpeksów!) dodajmy do ceny zakupu koszt krawcowej. Skrócenie nogawki, czy taliowanie to koszt ok. 25 zł. Wiele sklepów wykonuje takie usługi na miejscu. W wyniku takiego zabiegu otrzymamy ubranie bardzo wysokiej jakości, a w dodatku skrojone jak na miarę, za które musielibyśmy zapłacić o wiele więcej w regularnym sklepie.

5. Dostawy. To kwestia indywidualna. Wyjścia są dwa - poranne ustawienie się w kolejce, a następnie walka w sklepowej dżungli, pełnej kobiet zdolnych do podwędzenia Ci wymarzonej bluzki, którą właśnie oglądasz. Druga opcja to unikanie przepychanek, ale wiąże się to z przebranym towarem. Warto mieć na swoim koncie oba doświadczenia i wybrać taktykę odpowiednią dla siebie. Ja korzystam z drugiego wyjścia. Mam co prawda mniejsze szanse na znalezienie markowych ubrań, które znikają najszybciej, ale poranne tłumy z reguły nie interesują się ubraniami w stylu vintage nieznanych producentów. Poszukiwania mogą potrwać trochę dłużej, ale unikam nerwowej atmosfery i mogę spokojnie buszować między wieszakami. 

6. Markowe metki często bywają pułapką, w którą łatwo wpaść w czasie zakupów w second-handzie. Oczywiście, od czasu do czasu można znaleźć perełki rodem z prawdziwych vintage shopów, jednak napisy Dolce&Gabbana czy Louis Vuitton jeszcze o niczym nie świadczą. W obliczu dylematu ,,oryginał czy podróbka” warto jest przyjrzeć się detalom takim jak szwy, logo i materiały. Podróbki często ujawniają się po chwili oględzin, ale nie brakuje oczywiście również tych bardziej solidnych. Wtedy z pomocą przyjdzie nam wujek Google, gdzie możemy znaleźć wiele zestawień i szczegółów, po których możemy sprawdzić co tak naprawdę trzymamy w rękach.

7. Od pewnego czasu moda na sieciówki funkcjonuje również wśród sklepów z używaną odzieżą. Ma to kilka plusów - porządek, wyodrębnienie poszczególnych działów czy selekcja ubrań, które wydają się względnie nowe i w miarę modne. Prawdą jest jednak, że obowiązują tam dość wysokie ceny, a najlepsze według sprzedawców ubrania oznaczane są metką i wyłączane ze sprzedaży na wagę. W końcu nie tego oczekujemy od second-handu. W tej sytuacji pomocne okazują się niewielkie, osiedlowe lumpeksy, w których ubrań jest znacznie mniej, ale szansa na znalezienie prawdziwych perełek za bezcen jest dużo większa.

8. Z dziwnym, charakterystycznym zapachem second-handów wiąże się wiele legend, ale jedno jest pewne - to jedna z najmniej przyjemnych rzeczy w czasie zakupów. Być może to wina tajemniczych detergentów, którymi traktuje się ubrania lub po prostu nagromadzenia dużej ilości używanych ubrań w jednym miejscu. Po powrocie z zakupów warto dokładnie wyprać ubrania. Im wyższa temperatura tym lepiej, ale zwróćmy najpierw uwagę na zalecenia producenta na metce. Nie zaszkodzi dodatkowa dawka dobrego płynu do płukania, dzięki któremu raz na zawsze pozbędziemy się lumpeksowego zapachu. 

9. Z mojego doświadczenia wynika, że najlepszymi zdobyczami z second-handów okazują się ubrania stanowiące podstawę naszej garderoby, popularnie nazywane basicami. Białe t-shirty, koszule czy jeansy nie ustępują jakością swoim odpowiednikom z popularnych sklepów, ich cena jest oczywiście dużo niższa i nawet w takim nagromadzeniu ubrań dość łatwo je znaleźć. 


10. Kluczową kwestią w czasie lumpeksowych zakupów jest nasze nastawienie.  To w jaki sposób i z jakimi dodatkami zestawimy znalezione ubrania zależy wyłącznie od nas.  Zazwyczaj dostrzeżenie faktu, że dany element garderoby ma w sobie potencjał trwa odrobinę dłużej niż machnięcie wieszakiem i krok w bok. Patrzmy na ubrania pod kątem zestawień, które możemy z nimi zrobić. Inną kwestią jest niechęć do ubrań niewiadomego pochodzenia. To już sprawa każdego z nas i przekonywanie zwolenników lub przeciwników do racji drugiej strony nie ma sensu. Jedno jest pewne - jeśli istnieje jakakolwiek bariera, to jest ona w naszej głowie, ponieważ rozsądnie kupiony ciuch z lumpeksu, może być w idealnym stanie, dlatego wstyd i obciach możemy odłożyć na bok. Zasada ,,liczy się efekt końcowy” to idealne podsumowanie powyższych rad, dlatego zachęcam Was do odwiedzania lumpeksów i życzę owocnych wypraw pełnych najprawdziwszych ubraniowych skarbów. I pamiętajcie, jeśli wyjdziecie z second-hendu z niczym nie porzucajcie wiary. Skarby odnalezione zbyt łatwo nie dają odpowiedniej satysfakcji!


DSC03825
DSC03831
dress - Second-hand
jacket - Lee
bag - F&F
Espadrilles - MIVO
DSC03728
DSC03871
DSC03811

5 comments

  1. nie ma życia bez lumpów.kocham je :) w zeszłym roku nazbierałam tyle aktualnych trendów, że aż sama nie wierzę. I teraz mam modną szafę nawet nie wiedząc wcześniej haha :P ps. w tym nawet podobna sukienke!


    cudowna stylizacja, espadryle przegenialne!

    ReplyDelete
  2. Hej ślicznotko, ta czcionka, jej wielkość i brak odstępów sprawiają, że nie da się tego czytać! A szkoda, bo piszesz fajnie. Sukienka urocza!
    x

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hej! Dzięki za cynk! Niestety, edycja tekstu w bloggerze jest tak ograniczona, że nic nie da się z tym zrobić:( Ale ale! Niebawem zmieni się cały szablon i wszystko będzie wyglądało elegancko. Obiecuję! :)

      Pozdrawiam :)

      Delete
  3. świetna sukienka, prawdziwa perełka ! uwielbiam second handy ♥

    ReplyDelete