Kuloty


Kiedy w mojej szafie znalazły się spodnie z dzisiejszego posta, szybko ochrzciłam je spódnico-spodniami. Dość trafnie, choć wiedziałam, że słownik modowych terminów pewnie zaskoczy mnie jakimś wyjątkowo obcobrzmiącym, nieznanym mi dotąd określeniem. I tak trafiłam na kuloty. To chyba najgorsza i jednocześnie najśmieszniejsza z możliwości. Po kilku latach nauki francuskiego wiedziałam bowiem, że culotte to część damskiej bielizny (majtki), choć faktycznie dawniej nazywano w ten sposób krótkie spodenki.  Idąc tym tropem doszukałam się kulotów nawet w rewolucji francuskiej, w czasie której wyższe sfery lubujące się w noszeniu krótkich bufiastych spodenek (ówczesnych kulotów) pogardliwie nazywały noszących niemodne, pracownicze długie pantalony robotników-rewolucjonistów „sans culottes", czyli w wolnym tłumaczeniu „bez kulotów", „nienoszący spodenek". Brzmi zabawnie i nieprawdopodobnie, ale wyróżnianie grup społecznych na podstawie charakterystycznego elementu ubioru możemy obserwować także dziś, choćby w popularnym w USA  podziale na „białe kołnierzyki" - pracowników umysłowych oraz „niebieskie kołnierzyki" - pracowników fizycznych. 

Nie trudno się domyślić, że kuloty początkowo uznawane były za element męskiej garderoby. W czasach późnego średniowiecza uchodziły za modną i prawdopodobnie wyjątkowo niewygodną część stroju panów należących do najwyższych klas społecznych. Obcisłe, przypominające bryczesy, sięgające poniżej kolana, zupełnie nie przypominały współczesnej odmiany kulotów. Władcą, który w kwestii owych spodni okazał się prawdziwym trend-setterem był znany z upodobania do błyskotek francuski król Henryk III (pierwszy elekcyjny król Polski). 

Kobiety zakochały się w kulotach kilkaset lat później, w połowie epoki wiktoriańskiej. Przez długi czas uznawane były za typowo feministyczny element garderoby, bowiem pozwalały kobietom swobodnie jeździć konno i co ważne - spódnico-spodnie kojarzono z sufrażystkami walczącymi o prawa kobiet na przełomie XIX i XX wieku.

W tej historii nie należy zapomnieć o gwiazdach, które popularyzowały spodnie w swoich epokach. Coco Chanel, włoska projektantka - Elsa Schiaparelli, Twiggy czy w końcu urokliwe Aniołki Charliego. 

Obecnie kuloty są dość nietypowym i cały czas niedocenianym elementem garderoby. Niestety, podobnie jak dzwony są trudne w stylizacji i nie pasują do wielu typów sylwetek co czyni je bardzo wymagającym i niezbyt uniwersalnym gościem w naszych szafach. Jednak przy odrobinie fantazji i odważnym podejściu do tematu, mogą stać się bardzo elegancką częścią naszego stroju. Ja polubiłam swoje tak bardzo, że żałuję przezywania ich spódnico-spodniami. Kuloty nie gęsi, swój fason mają i patrząc na ich historię stwierdzam, że zasługują, aby nazywać je ich prawdziwym imieniem!

DSC06672
DSC06606
DSC06555
DSC06755

W dzisiejszym poście mam dla Was małą niespodziankę - 15% zniżki na zakupy w sklepie Time&More, skąd pochodzi jeden z moich ulubionych zegarków marki Cluse. Żeby ją uzyskać wystarczy w czasie zakupów wpisać kod olgaoktawia
Akcja trwa do 16.09.2015 r. 

DSC06834

culottes - Medicine | shirt - vintage | bag - Diverse | sandals - Bershka  

6 comments

  1. Wyglądasz przepięknie! Nie mogę się napatrzeć :) Od dawna marzą mi się takie spodnie, ale niestety jestem karłem nienoszącym obcasów, więc na razie tylko wzdycham do zdjęć :D

    ReplyDelete
  2. Ja też jestem niska i po operacji kolana muszę chodzić w płaskich butach, a mimo to chętnie sięgam po kuloty, są mega wygodne :)

    ReplyDelete
  3. torebka! mam taką z New Yorkera,ale po mału się psuje i szukałam takiej choć podobnej. śliczna stylówka :)

    ReplyDelete
  4. Ja ostatnio jestem pod wrażeniem takich spodni, ale w wersji długiej :)

    Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili,
    VANILLAMADNESS.com

    ReplyDelete
  5. Jak zwykle wyglądasz pięnie ;) +Z chęcią przeczytałabym jakich kosmetyków używasz do pielęgnacji swoich włosów bo są wow,wow,wow!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Strasznie długo zabieram się za ten post, bo prawda jest taka, że niestety nie robię z tymi włosami nic specjalnego :( Używam zwykłego szamponu i maski, a od czasu do czasu kręcę je na termoloki (i wtedy są takie jak na tych zdjęciach!). Niemniej obiecuję, że coś takiego pojawi się na blogu w najbliższej przyszłości! :*

      Delete