SUEDE SKIRT X JUBILEUSZOWY POKAZ ŁUKASZA JEMIOŁA


Jeśli miałabym wyróżnić najczęściej powtarzane przeze mnie zdanie w tym miesiącu, główną nagrodę zdobyłoby „To już ostatni ciepły dzień w tym roku”. Do pewnego momentu brzmiało dość zabawnie - w końcu nie zaznaliśmy jeszcze prawdziwej jesieni, a szaliki czy swetry służyły raczej za element dekoracyjny niż faktyczną ochronę przed chłodem. Dzisiaj muszę jednak ogłosić ze smutkiem - lato definitywnie się skończyło, czas szukać zimowego płaszcza.

DSC07979
Żeby jednak nie wprowadzać Was w depresyjny nastrój, dzisiaj po raz ostatni w tym roku prezentuję zestaw, który całkiem nieźle sprawdzał się w okresie przejściowym. Co więcej, do typowo jesiennego „outfitu” (wiecie jak bardzo lubię to słowo, prawda?) dorzucam bonus, który przedstawia jesień i zimę w znacznie bardziej przyjaznym świetle. 

DSC07965
Untitled-1
skirt&scarf - F&F | tee - Diverse | leather jacket - Goosecraft | shoes - Miista 
watch - Timex | bag - LIU JO

JUBILEUSZOWY POKAZ ŁUKASZA JEMIOŁA

Słowo „jubileusz” ma zazwyczaj dość patetyczny wydźwięk. Wspomnienia, refleksje, podsumowania, aż w końcu plany na przyszłość sprawiają, że świętowanie przeradza się dziwaczną uroczystość, zarówno dla artysty jak i zgromadzonych gości. Wyobrażając sobie zbliżający się pokaz Łukasza Jemioła miałam w głowie właśnie taki obraz. Całe szczęście, moje obawy okazały się zupełnie nieuzasadnione, a po obejrzeniu kolekcji, złożonej z siedemdziesięciu (!) sylwetek, czułam się jak po obejrzeniu dobrego filmu - potrzebowałam dłuższej chwili, żeby móc wyciągnąć wnioski na temat całej prezentacji. 

O tym, że życie projektanta nie jest usłane różami wiemy chyba wszyscy. Polskie realia dla wielu są prawdziwym survivalem, a szanse na przetrwanie mają ci obdarzeni nie tylko wielkim talentem, ale również sprytem. Dziesięć lat to dobry wynik, świadczący o tym, że Łukasz Jemioł jest szczęśliwym posiadaczem obu tych cech. Jubileuszowa kolekcja w doskonały sposób ukazała doświadczenie projektanta, a niecodzienne i dość ryzykowne połączenia różnorodnych tkanin i faktur przyniosły niezwykle nonszalancki, i co ważne, oryginalny efekt. Elementy orientalne, boho, inspiracje latami siedemdziesiątymi, ubrania na co dzień, na wieczór, mnogość detali - całość bez przerostu formy nad treścią, zbudowała kompletną i niezwykle spójną kolekcję. Jednym z elementów, który wywołał u mnie największy zachwyt był welur. Potraktowany niedosłownie, miękki i delikatny, stał się częścią luźnych, a jednocześnie bardzo efektownych stylizacji z wybiegu. Choć nie było to łatwe, postanowiłam wybrać ulubione sylwetki, które możecie zobaczyć poniżej. Wśród nich znajdują się również dwie propozycje dla panów, które są dla mnie wyjątkowym przykładem mody męskiej  z najwyższej półki. 

1
2
3
4
5
6

Żeby dopełnić swojego szafiarskiego obowiązku, powinnam Wam również pokazać strój, który wybrałam na pokaz. Muszę jednak przyznać, że w całym ferworze przygotowań, kompletnie zapomniałam o tym, żeby uwiecznić go na zdjęciu. Na szczęście z pomocą przyszedł mi jeden z portali, na którym znalazłam poniższe zdjęcie. Nie ulega wątpliwości, że nie przywykłam do błysków fleszy i świadczą o tym zamknięte oczy (to wyjątkowo męcząca sprawa!).

21-kopia

Do zobaczenia w następnej notce!

6 comments

  1. Jeny, szalenie podoba mi się ten outfit :) Uwielbiam jesienną kolorystykę, a kolor jak wino cudnie komponuje się z beżami, co udowodniłaś tym wpisem ;)

    ReplyDelete
  2. spódnica i szal - fantastyczne ! :)

    ReplyDelete
  3. hahaha, kochamy to zdjęcie na samym dole ;*

    ReplyDelete