Gdzie jest mój styl?


Mogłoby się wydawać, że prowadzenie bloga to dobry sposób na odnalezienie swojej modowej tożsamości. Uczestniczenie w pokazach projektantów, prezentacjach marek, najświeższe nowinki ze świata mody, które trafiają do skrzynki mailowej w postaci informacji prasowych, no i w końcu dobrze wszystkim znane hasło „darmowe ubrania” – wszystko to powinno teoretycznie stworzyć idealny klimat do zakwitnięcia naszego własnego stylu i modowej niezależności. W końcu mając taki arsenał wiedzy i ciuchów można przebierać, wybierać i tworzyć kreacje według nastroju. Prawda jest jednak odrobinę inna.

Darmowe ubrania

Po drodze do właściwej części tego wywodu, trzeba określić jedną wrażliwą kwestię. Dla wielu blogerów i blogerek jest to jeden z najważniejszych atutów (o ile nie najważniejszy) przemawiający za otwarciem własnego kąta w Internecie. I słusznie, w końcu patrząc na metki w galeriach handlowych na pewno nie jedna osoba chciałby tak po prostu wziąć tę rzecz z wieszaka i wyjść ze sklepu pożegnana uśmiechem pani ekspedientki. Jest to także jeden z argumentów, który wdzięcznie służy ludziom śmiejących się z blogerek. Widzą w tym pewną niesprawiedliwość i nie zgadzają się na takie rozrzutne szastanie garderobą przez sklepy odzieżowe. Jednak należy mieć na uwadze, że stanowi to jedynie dodatek do pracy czy hobby blogera. Jest dodatkiem w równym stopniu, jak pakiet benefitów dla pracownika korporacji, który może korzystać za darmo z siłowni lub obiadów w okolicy miejsca pracy. Trzeba również rozważyć to, że ludzie z działu marketingu danej marki odzieżowej mają trochę oleju w głowie i nie robią czegoś tak bezowocnego i nieopłacalnego jak rozdawnictwo towaru. W gruncie rzeczy kupują oni miejsce reklamowe na blogu osoby obdarowanej. Częścią ceny jaką płacą jest rzecz, którą blogerowi podarują. Od „wartości” blogera, czyli potencjalnej wartości bloga, jako nośnika reklamowego zależy czy cena tej reklamy zamknie się w bluzce/spodniach, czy może jednak będzie to za mało i trzeba będzie jeszcze coś blogerowi dopłacić. Skoro obu stronom się to opłaca i robią to od wielu lat, może jednak coś w tym jest. Tak więc ubrania nie są darmowe – trzeba jednak odrobiny pracy, żeby stać się stroną takiej wymiany, a następnie żeby zaprezentować otrzymane rzeczy na odpowiednim poziomie. 
To kreuje dość nieciekawy obraz blogera. Skoro jakaś firma wyśle kilka par spodni, ewentualnie dołoży do tego wynagrodzenie, to czy ozacza to, że bloger właściwie nie ubiera się sam, a jest ubierany?

Twój własny, wypożyczony bloger

Kluczem do odnalezienia się w takim środowisku jest dyscyplina i świadomość tego, jak właściwie chcę wyglądać. Trzeba naprawdę dużych pokładów woli, aby oprzeć się pokusie rzucenia się w wir ofert składanych przez firmy odzieżowe, kiedy to tracimy znaczną część kontroli nad tym, co na siebie zakładamy. Firma odzieżowa nie wypożycza blogera, który od momentu użyczenia pełni rolę internetowego billboardu. To od niego zależy jaką propozycję przyjmie i jak taką transakcję zakończy. Czytelnicy szybko zdadzą sobie sprawę, jeśli zauważą przesadę, a to może zakończyć się dla bloga bardzo smutno. Sama miałam w swojej historii blogownia kilka współprac, które z perspektywy czasu uważam za nie do końca zgodne z moimi planami, ale na szczęście zdecydowana większość kończy się satysfakcją ze strony firmy, mojej, a jeśli dobrze pójdzie także czytelników bloga. Szczególnie łatwo się zapomnieć, kiedy otrzymujemy propozycję w momencie chwilowego spadku liczby ofert, lub kiedy brakuje nam w szafie nowych ubrań. W takiej sytuacji lepiej jest chyba pomyśleć nad stworzeniem czegoś zupełnie nowego z elementów, które już mamy. Jedna bluzka potrafi mieć wiele skrajnie różnych twarzy, jeśli umieścić ją w innych stylizacjach. Dobrym pomysłem jest także powiększenie swojej garderoby na własną rękę, choćby w lumpeksach. To niesie za sobą korzyść w postaci totalnej dowolności wyboru ubrań, a co za tym idzie, także niczym nieskrępowaną oryginalność. 

Blogowanie dobra rzecz

Firmy odzieżowe składają propozycje, które bloger powinien rozważyć. Zastanowić się czy styl blogera jest w stanie iść wspólnie z ofertą firmy jedną drogą. Jeśli nie, trzeba się rozstać bez żalu. Daleka jestem od stwierdzenia, że to nie miejsce na kompromisy, bo one zawsze są konieczne. Sztuką jest, aby te kompromisy wymagały od nas najmniej, jak to tylko możliwe i żeby na koniec wszyscy: firma, bloger i czytelnik mieli wrażenie, że ta rzecz, która stała się na blogu, była dobrą rzeczą. Taką, na której skorzystali wszycy.
DSC086662
DSC08681
DSC08573
DSC08851
DSC08708
DSC08588

coat - Femestage Eva Minge | sweater and bag - Diverse | pants - Lee | boots - Sinsay

8 comments

  1. Ja to zawsze miałam takie podejście że tu liczy się pasja a nie 'darmowe' ciuchy. Bo to chyba tylko bloger wie, że to wcale nie jest tak za darmo i ile trudu wymaga każdy post. Traktuję to bardziej jak nagrodę za ciężką pracę. Nie rzucam się na każdą rzecz którą proponują, tylko wybieram takie w estetyce bloga i takie które właśnie są w moim stylu. Szkoda że tak wiele osób o tym zapomina :) post super, a stylizacja jeszcze lepsza!

    ReplyDelete
  2. Bardzo mądry tekst. Miłego dnia :)

    ReplyDelete
  3. super to wszystko ujęłaś, przecież nie ma nic za darmo :) kurtka i torebka mnie zachwyciły !

    ReplyDelete
  4. chociaz sam post dotyczy czegos innego, to jednak jego tytul nasunal mi tylko jedna mysl. bo jakby nie bylo .. to najbardziej brakuje mi twojego stylu i zdjec z 2011/2012. regularnie zagladam na twojego bloga, glownie ze wzgledu na tamte fotografie, ktore razem z ubraniami tworzyly, w pewnym sensie, magiczna i piekna calosc. wiele sie pewnie od tego czasu zmienilo, ale ciagle czekam na powrot tych inspirujacych i kreatywnych zdjec. fryzura juz wrocila, wiec czekam dalej.

    ReplyDelete
    Replies
    1. To fakt, od tego czasu dużo się zmieniło, ale sama przeglądając zdjęcia z tamtych lat mogę powiedzieć jedno - mój styl nie zmienił się aż tak diametralnie i nadal staram się kierować tymi samymi zasadami co wcześniej. Tak jak napisałaś/eś - fryzura już wróciła, więc wszystko będzie teraz wyglądało odrobinę inaczej. Zapraszam do dalszego śledzenia bloga. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz :)

      Delete
    2. Myślę identycznie jak osoba która skomentowała jako anonim. Kiedyś byłaś dla mnie mega inspiracją twoje zdjęcia miałam zapisane na komputerze i non stop przeglądałam. Byłam fanka krótkich włosów do których teraz wróciłas. Nie wiem dlaczego ta magia przeminela ale nie tylko widocznie ja tak twierdze. Śledzę cie nadal i Lubie oglądać bloga wydajesz się sympatyczna i oczytana osoba. Nie chciałam być niemiła ? Bo ktoś to może tak odebrać ale musiałam to napisać.

      Delete
  5. Olgo, ten sweterek z Diverse to ANTE czy BERTA?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cześć! Sweterek Berta - http://www.diversesystem.com/kolekcja-damska/swetry/sweter-berta,kamel_melanz.html :)

      Delete