Moje ulubione kosmetyki do włosów


Jeśli śledzicie mojego bloga od dłuższego czasu, wiecie, że nie należę do osób, które przez lata są wierne tej samej fryzurze. Kiedy udaje mi się zapuścić włosy do wymarzonej długości, obcinam je na krótko, później zapuszczam i stwierdzam, że tak naprawdę lubię półdługie i przez długi czas podcinam je do wysokości uszu. Później znowu tęsknię za najwygodniejszą opcją – koczkiem, którego de facto noszę tylko, gdy jestem w domu. I tak w kółko. 

Pomimo wielu zmian koloru, na które decydowałam się na przestrzeni kilku lat (a farbuję włosy od trzeciej klasy gimnazjum, więc to całkiem długi okres), mam dość gęste, zdrowe włosy. Może nie są idealne, ale wyłączając mój wrodzony tryb marudy, nie mogę narzekać.

W dzisiejszym poście opowiem Wam jakich kosmetyków używam do codziennej pielęgnacji włosów i jak je układam. Zaznaczę jeszcze na wstępie, że post nie jest sponsorowany, więc możecie spokojnie zrobić sobie herbatkę i zabrać się za lekturę :)

Szampon do włosów to jedyny kosmetyk, do którego nie lubię się przywiązywać. Podczas wyboru nie kieruję się również żadnym kluczem. Jedna z fryzjerskich legend głosi, że warto od czasu do czasu zmieniać kosmetyki do włosów. Nie wiem czy to prawda, ale u mnie akurat ten sposób się sprawdza. Obecnie używam dwóch szamponów – Shaumy (jest bardzo fajny!) oraz takiego, który neutralizuje żółty odcień na blond włosach. Ten drugi zaskarbił sobie moją sympatię, ponieważ jako jeden z nielicznych faktycznie przynosi obiecany efekt.

1

Do mojego dzisiejszego zestawienia postanowiłam dorzucić jeszcze jeden szampon, którego nie używam zgodnie z jego przeznaczeniem. Johnson's baby służy mi bowiem do zmywania makijażu, szczególnie gdy mam przedłużone rzęsy. To najlepszy sposób, żeby zachować je w nienaruszonym stanie i co najważniejsze – zadbać o ich czystość. Jeśli nie znałyście jeszcze tego sposobu, to bardzo, bardzo polecam!

IMG_4169

Mimo, że myję włosy codziennie rano, nigdy nie pomijam odżywki do spłukiwania. Od dłuższego czasu moim numerem jeden jest 3 minutowa odżywka z Aussi. Po pierwsze – pachnie gumą balonową, po drugie – nawet po tak krótkim czasie sprawia, że włosy łatwiej się rozczesują i po trzecie – są gładkie i nie puszą się. Drugi kosmetyk to nawilżająca emulsja do stylizowania, którą nakładam przed suszeniem włosów. Dzięki niej włosy są gładkie i nawilżone, a ja spokojniejsza, że zabezpieczam je przed wysoką temperaturą.

2
IMG_4307

Suchy szampon Aussi to kosmetyk, który mam zawsze w torebce. Oprócz wspomnianego wcześniej zapachu gumy balonowej, spełnia wszystkie wymagania, które stawia się przed produktem tego typu. Odświeża włosy, odrobinę je unosi i co ważne - nie zostawia na nich białych śladów. Lakier do włosów to z kolei kosmetyk, za którym nie do końca przepadam i używam go bardzo rzadko np. gdy z powodzeniem uda mi się zakręcić włosy i chcę utrwalić je, zanim się wyprostują. Loreal Infinium ma tę zaletę, że nie pachnie jak typowy lakier do włosów, nie skleja ich i utrzymuje w ryzach nawet najbardziej niesforne kosmyki. 

3

W związu z tym, że posty tego typu pojawiają się tu niezbyt często, postanowiłam poświęcić odrobinę miejsca trójce moich absolutnych ulubieńców kosmetycznych, w obawie, że umkną mi gdzieś po drodzę i nigdy Wam ich nie pokażę. Moja ulubiona mgiełka do ciała o zapachu wiosny z &Otherstories (jeśli odwiedzicie ten sklep koniecznie sprawdźcie ten zapach – jest wyjątkowy!) oraz zestaw pt. „dostrzegam pierwsze zmarszczki“, czyli krem (naprawdę) nawilżający do twarzy i delikatny krem pod oczy, który sprawia, że poranne odbicie w lustrze jest znacznie bardziej przystępne w odbiorze.

4

Na koniec kilka słów o układaniu włosów. Na pierwszym zdjęciu w notce, oprócz mojej zabawnej miny, możecie zobaczyć wałki. Nie byle jakie, bo termo-wałki, które są bardzo fajnym rozwiązaniem, gdy nie do końca radzicie sobie z samodzielnym modelowaniem włosów, a marzycie o kontrolowanym nieładzie i co ważne – cierpicie z powodu przyklapniętych włosów. Mój sposób na taką fryzurę jest prosty. Suszę włosy, w tym czasie podgrzewam termo-wałki, nakręcam na nie włosy (zajmuje to ok. 5 minut), maluję się, jem śniadanie i kilka chwil przed wyjściem zdejmuję wałki. Delikatnie przeczesuję włosy i gotowe!

IMG_4809

Niedawno, w ramach chwilowego szaleństwa, poprosiłam mojego fryzjera (Marka z Hair&Nail Concept) o różowe (zmywalne!) końcówki. Po powrocie do blondu postanowiłam jeszcze na chwilę  przedłużyć ten efekt i...

Zobaczycie to w kolejnej notce :) Do zobaczenia! 

5 comments

  1. Heja! Jakich termowalkow używasz? Czy totalny fryzjerski lamus da sobie z nimi radę?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hej! Używam wałków Remingtona (H 0747 Jumbo Curl). Myślę, że nawet największy fryzjerski lamus powinien sobie z nimi poradzić :D

      Delete
  2. Skąd T - shirt?
    Świetny post :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję! Bluzka jest z Bershki - https://www.bershka.com/pl/kobieta/odzież/koszulki/bawełniana-koszulka-z-nadrukiem-all-over-c1010193217p100903417.html?colorId=545 :)

      Delete
  3. Twoja fryzura wygląda świetnie, a koszulka, którą nosisz jest modna :)
    Kupony Ulta

    ReplyDelete