Biały golf i jeansy ombré

1

Po dodaniu notki na bloga zostawiam Was z jej efektem końcowym. Okoliczności powstania posta są przed Wami ukryte. Zdarza się, że są one zupełnie zwyczajne, jednak dzisiaj, w drodze wyjątku, dopowiem kilka słów i zabiorę Was w zupełnie kosmiczne miejsce.

Zazwyczaj trzymam się sprawdzonego planu: wybieram ubrania, a później staram się dopasować do nich miejsce, w którym robimy zdjęcia. Podobnie było z zestawem z dzisiejszej notki. Miało być surowo, trochę kosmicznie i mniej wakacyjnie, niż do tej pory. Na Lanzarote taki krajobraz nie jest niczym nadzwyczajnym, ale znalezienie tła idealnego okazało się trudniejsze, niż myślałam. Aż w końcu trafiliśmy na Los Hervideros. I właśnie tutaj pojawia się romantyczny element tej historii - dokładnie w tym miejscu powiedziałam tak" swojemu przyszłemu mężowi (#cojanarobiłam). Co zabawne, wspólnie wpadliśmy na pomysł: Musimy tu zrobić zdjęcia" i następnego dnia, kilka chwil przed zachodem słońca, wdrapaliśmy się na pagórek i po kilku minutach zgodnie stwierdziliśmy: Mamy to". Teraz z czystym sumieniem mogę zostawić Was z efektem końcowym. Jestem ciekawa czy podoba Wam się równie bardzo jak mnie. Do zobaczenia w kolejnej notce! :)

2
3
4

golf - Lee | spodnie - Medicine 
kurtka - Lee | buty - Mango

4 comments